Podziekowania :))))

Tutaj przedstawiamy siebie i nasze mainkuny

Moderatorzy: Teba, Kocurowa

ODPOWIEDZ
ewak
Posty: 401
Rejestracja: śr sty 04, 2006 16:01 pm
Kontakt:

Podziekowania :))))

Post autor: ewak » pt wrz 28, 2007 11:18 am

W tym miejscu chcialabym ogromnie podziekowac Minojami za okazane zainteresowanie i wszelka pomoc przy poszukiwaniach zaginionego kota Norweskiego Lesnego -Amiego.
Ami zaginal 18 sierpnia w trakcie podrozy samochodem na wystawe w Koblenz, na auto ktorym jechala hodowczyni Amiego wpadl drugi samochod....wypadek spowodowal jego ucieczke w ogromnym stresie....dobrze ze drugi... kotka-Edolia byla na kolanach wlascicielki!
Niemniej jednak Ami podczas wypadku uciekl.Dorota i jej corka znalazly sie w szpitalu.
Przedwczoraj dostalam telefon z bardzo radosna informacja!!!!!!!!! Ami sie znalazl!!!!
Jest juz w swoim domu w Polsce!!!!!!!!!!
Jednak bardzo dluga droga przed Dorota aby wrocil do stanu przed wypadkiem.....zycze mu zdrowka i powrotu na wystawy w takim stylu jak wygrywal!
Jeszcze raz ogromne dzieki :)))
Ewa Kosycarz
hod.Gatta

strona Amiego
http://www.foresteyes.republika.pl/

Awatar użytkownika
Minojami
Posty: 3763
Rejestracja: sob wrz 16, 2006 14:17 pm
Lokalizacja: Worms
Kontakt:

Post autor: Minojami » pt wrz 28, 2007 11:28 am

nie ma sprawa, najwazniejsze, ze sie odnalazl, chociaz ja juz stracilam nadzieje, po takim czasie. jak sie znalazl, gdzie byl??? napisalam wtedy chyba z kilkadziesiat maili, od schronisk po wet kliniki i grupy dyskusyjne...

ale sie ciesze!!!!!!
Obrazek

Awatar użytkownika
maja
Posty: 3812
Rejestracja: ndz lut 18, 2007 7:23 am
Lokalizacja: gdynia

Post autor: maja » pt wrz 28, 2007 13:21 pm

słyszałam o tym zdarzeniu ,ale myslałam ze wypadek był w polsce...


świetnie z kot sie odnalazł ,
:bounce:
Obrazek Obrazek

ewak
Posty: 401
Rejestracja: śr sty 04, 2006 16:01 pm
Kontakt:

Post autor: ewak » pt wrz 28, 2007 13:54 pm

Niestety zdarzyl sie na terenie Niemiec, na bardzo ruchliwej autostradzie...w nocy...
Ponad 500km w glab Niemiec........ najwazniejsze ,ze Amis jest juz u siebie w domu pod czujna opieka wlascicielki:))

Awatar użytkownika
Minojami
Posty: 3763
Rejestracja: sob wrz 16, 2006 14:17 pm
Lokalizacja: Worms
Kontakt:

Post autor: Minojami » pn paź 01, 2007 7:42 am

Moi drodze, wstawiam tutaj historie Doroty (oczywiscie za jej zezwoleniem), aby pokazac ze nigdy nie nalezy tracic nadziei. Podziwiam ja za samozaparcie i wytrwalosc! Przyznam ze plakalam jak bobr czytajac to!


Witam .
Przpraszam ze nie odpisywałam odrazu ale teraz żadko wchodzę na komputer ,więcej czasu poświęcam Amiemu który potrzebuje teraz bardzo dużo miłośći oraz interesowania jego osobą.
Moja historia jest niby prosta ale pełna łeż i żalu cierpienia .17 sierpnia wyjechałama na wystawe do Koblenz w niedzielę miałam być w Ostrawie chciałam być w ten weekend w 2 krajach ponieważ Amiemu brakowało tylko 1 BIS aby uzyskał tytuł DSM . Ami dziwnie sie zachowywał jak nigdy przychodził na pieszczoty jadł bardzo dużo ,praktycznie był całkiem innym kotem , 18 sierpnia na autostradzie koło miasta Erfurt Ami był na tylnim siedzeniu z córką wtedy Edolia kotka przeszła do mnie na kolana i wtedy to o godz 00.25 uderzył w nas samochód z bardzo duża prędkością zanim się zatrzymaliśmy od miejsca uderzenia po kilku krotnym odwróceniu samochodu do okoła własnej osi mineło 0.5 km . Trzymałam kurczliwie kotke i wtedy krzyk córki że niema Amiego , Drzwi auta były zakleszczone mimo to udało sie nam wydostać z niego , niepatrząc na fakt że obie byłyśmy na boso biegałyśmy miedzy szkłem rozwalonymi autami , jeżdzącymi autami po autostradzie sa tam aż 3 pasy ruchu . Trzymając na rękach kotke , usilnie szukałyśmy Amiego narpiew po jezdni modląc się aby go tam niebyło potem po poboczu ale niestety było tam ciemno bardzo duzo ścierniska .A sprawca wypadku stał sobie i śmiał że głópie baby szukaja po ciemku kota. po chwili córka krzykneła że niemoże oddychac i upadła na ziemię wezwane zostało pogotowie z policjantami umówiłam sie że będa nadal szukać Amiego i jak sie zrobi jasno to ktos podjedzie i mnie przywiezie na miejsce wypadku , pojechałam z córka do szpitala , nie stety okazało sie potem że policja odjechała zaraz po tym jak pojechały auta lawetami a my do szpitala . Rano też nikt nieprzyjechał pomnie . Mimo tego niepoddałam się i po wypytaniu ludzi o autostradę poszłam tam na pieszo 20km pod góre i jeszcze 5 km po autostradzie aby dojśc do miejsca wypadku.
Szukałam tam przez kilka godzin niestety bez skutku przyjechała z Polski laweta . w zbliżający się weekend pojechałam ze znajomymi aby ponownie chodzić i szukać Amiego wypytywać się tam ludzi oraz rozwieszać ogłoszenia ze zdjeciem . Ponowna porażka byłam już tak załamana że powiadomiłam parę osób o tym , Byłam całkowicie załamana i podjełam decyzje ze jeżeli nie znajdę Amiego to likwiduje hodowlę ponieważ niewyobrażam sobie jej bez niego.
Wtedy właśnie zareagowała Ewa Kosyczarz i powiadomiła inne osoby . Odezwało sie domnie pare osób jak moga mi pomóc aby go odnaleść , uruchomiły swoje znajomości po stronie niemieckiej . Uwieżyłam w siebie i w tych ludzi ibyłam pełna wiary że niemoge sie poddać .
co weekend byłam na miejscu wypadku ,pełna wiary że własnie to dzis go odnajde io zabiore do domu.
A teren był ogromny do przejżenia . Pewnego dnia zadzwonił do mnie Jarek Kłosinski ze był Ami widziany przez Panią weterynarz która była z psami na spacerze , wynajeła ze schroniska pułapke specjalistyczną i ustawili na miejscu gdzie był widziany Ami . Niestety w zbliżającym weekendzie po spotkaniu z Pania weterynarz i dowiedzeniu sie o tym ze widziała go osobiście nie znalazłam go znowu.W pracy nie uzyskałam urlopu z powodu braków kadrowych ustaliłam z kierownictwem że nadrobie czas wolny pracą po 10 godzin . I sukses wyjechałam 21wrzesnia ponownie ale już nie na weekend ale aż na 9 dni tyle miałam mieć wolnego czasu na poszukiwania postawiłam sobie ża cel że bez Amiego niewracam do kraju szukam go do upadłego i też tak było spałam na przemian ze znajomym po 2 godziny na dobe , w samochodzie który był zaparkowany na miejscu gdziebył widziany Ami . Osoby które widziały nas tam od paru dni zaczeły sie nam nawet kłaniać i mówić GUD MORGEN było to miłe . I wten 26 wrzesnia zadzwonił ponownie Jarek z zapytaniem hgdzie jestem ? odpowiedziałam że w niemczech szukam Amiego i te słowa zostaną mi w pamięci do konca w mojej głowie AMI JEST ZŁAPANY !!! zatkało mnie niemogłam złapać tchu po chwili krzyknełam BOZE GDZIE ON JEST .
Jarek przekazał mi adres kobiety która znalazła Amiego okazało sie że był on odemnie 3 km , bardzo szybko udałam sie na miejsce , Wyszła do mnie młoda kobieta zapytałam Jullianne tak odpowiedziała zapytałam o Amiego , zaprowadziła mnie do pokoju i pokazała klatkę uchyliła ją był tam koc czarny skulony mocno w kłębek zawołałam AMI podniusł głowę i wtedy ujżałam jego oczy o BOZE krzyknełam o Ami , Uściskałam dziewczynę rozpłakałam się niemogłam powstrzymac łez schyliłam sie do Amiego wyciągłam go z tamtąt usiadłam na podłoge trzymająć go na kolanach płakałam niewierząc w to że mam go we własnych ramionach , Uwierzcie mi Ami mnie poznał patrząc bardzo smutnymi oczami wciskał mi się w ramiona . Dałam mu srodek uspakajający i zdecydowałam o tym iż jedziemy do domu . Ponownie podziękowałam Jullianne , zadzwoniłam do Jarka aby go powiadomić o tym że to jest Ami i podziękować mu za wszelką pomoc z jego strony/.Jadąc do domu Ami zaczoł pić i powoli jeść zadzwoniłam do weterynarza aby był w gabinecie poniewaz wiozę Amiego . Obejżał go porobił prześwietlenia USG jamu brzysznej i dał mase zastrzyków . Prócz powyrywanej sierści i stanu psychicznego oraz utraty wagi z Kocura który miał przed wypadkiem 8200km obecnie waży zaledwie 1700kg.. Niema zadnych innych dolegliwości. Przywiozłam go do domu i byłam wszoku jak przywitały go pozostałe koty zachowywały sie JAK BY ON CAŁY CZAS BYŁ Festa jego matka zaczoła go lizać po pyszczku i sie do niego przymilać
Opisując to niebyło mi łatwo ponownie płakałam przypominając sobie jaka byłam bez razdna i bez silna oraz że bez prawdziwych ludzi oraz przyjaciół nie udało by mi sie przetrwać i odnaleść Amiego.Za co im bede cały czas wdzięczna .
Równiez osobom o których niewiem że były zaangarzowane w poszukiwanie mówie to teraz DZIEKUJĘ W IMIENIU MOIM I AMIEGO .
Dorota Biskupska z Arareothem Forest Eyes*PL
Obrazek

Awatar użytkownika
BarbAnn
Posty: 306
Rejestracja: śr lip 19, 2006 10:13 am
Lokalizacja: Kraków

Post autor: BarbAnn » pn paź 01, 2007 8:08 am

o rany
dobrze ze sie znalazl
czy to jest ten ami?
http://upload8.postimage.org/772174/photo_hosting.html

Awatar użytkownika
Minojami
Posty: 3763
Rejestracja: sob wrz 16, 2006 14:17 pm
Lokalizacja: Worms
Kontakt:

Post autor: Minojami » pn paź 01, 2007 13:35 pm

tak, to on, to zdjecia z wystawy w Krakowie.
Przystojniak :wink:
Obrazek

Awatar użytkownika
BarbAnn
Posty: 306
Rejestracja: śr lip 19, 2006 10:13 am
Lokalizacja: Kraków

Post autor: BarbAnn » pn paź 01, 2007 18:26 pm

Minojami pisze:tak, to on, to zdjecia z wystawy w Krakowie.
Przystojniak :wink:
wiem bo sama zrobilam to zdjecie :)
piekny kot
mam nadzieje ze szybko dojdzie do formy

solis
Posty: 6
Rejestracja: sob wrz 01, 2007 21:00 pm
Lokalizacja: z innej bajki

Post autor: solis » pn paź 01, 2007 20:56 pm

bardzo wzruszająca historia. Aż się popłakałam.
całe szczęście, że Ami jest już w domu otoczony miłością.

Awatar użytkownika
ewry
Posty: 624
Rejestracja: ndz lip 01, 2007 23:59 pm
Lokalizacja: Lębork
Kontakt:

Post autor: ewry » pt paź 05, 2007 7:16 am

Solis, nie tylko Ty... ja też się rozpłakałam... bardzo wzruszające. Dużo mizianek dla Amiego!! Łapki od mojej dwukociej bandy!! Wszyscy trzymamy kciuki za szybki powrót do kondycji!!
emiko*pl

Misia123
Posty: 33
Rejestracja: pn gru 03, 2018 13:01 pm

Re: Podziekowania :))))

Post autor: Misia123 » czw maja 30, 2019 13:42 pm

Tutaj macie mega promocje na nowe samochody https://www.autoplaza.com.pl/

ODPOWIEDZ

Wróć do „Koty i ludzie”