Prosze o pomoc.

np. "pilnie oddam w dobre ręce..."

Moderatorzy: Meri, Teba

ODPOWIEDZ
k.h.swietochowska
Posty: 1
Rejestracja: pt lip 22, 2016 16:58 pm

Prosze o pomoc.

Post autor: k.h.swietochowska » pt lip 22, 2016 17:00 pm

Witam, jestem Katarzyna i mam dwu letniego mieszanca o imieniu Rudy, pewnie wiele osob tego nie przeczyta, inne przeczytaja i pomysla ze jestem nie powazna lub nie odpowiedzialna. Opowiem od początku. Mam męża, dwóch synów w wieku 5 i 3 lata, Psa , mieszanke owczarka niemieckiego i bernardyna oraz wyżej wspomnianego kota Rudego. Kotka wzielismy jak udalo nam sie pojsc ,,NA SWOJE", mial wtedy ok 4 tyg, wymagal jeszcze wiele mojej pracy i opieki bo jeszcze nie umial jesc itd. To że go wzielismy tak malutkiego dla jednych bedzie nie odpowiedzialne, juz tłumacze to go uratowało od smierci, matka chorowała na koci katar, znawcy kotow wiedza jak to sie konczy, a nie zdazyl sie zarazic jego rodzenstwu sie nie udalo, przezyl jako jedyny. Od tego czasu czyli przeszlo dwa lata wszystko bylo z nim super, bardzo szybko nauczyl sie korzystac z kuwety, nie byl wybredny do jedzenia byl bardzo czysty i z wyrozumialosci znosil zabawy z moimi dziecmi, ktore jak wiadmo nie zawsze sa czule. Tak trwal z nami w zdrowiu do poniedzilalku. Wyszedl z domu w niedziele rano, nie wrocil wieczorem, ale nie zdziwilo mnie to bo to kocur nie kastrat. We wtorek rano sasiad zaalarmowal mnie ze mojego kota pogryzly psy, Boze serce mi wtedy peklo, polecialam po niego wzielam w stanie agonalnym prawie, przynioslam go do domu tyle co moglam obmylam, musialam czekac bo maz byl w pracy aa ja nie mam prawa jazdy weterynarz 12 km od domu a jeszcze mlodszy syn z ospa. Dalam mu samej wody, jesc nawet nie probowalam wiedzialam ze nie zje. Mąz po pracy w trymiga zawiózł go do weterynarza i kazal ratowac, diagnoza : potracenie przez samochod, doktor powiedzial ze najprawdopodobniej uderzyl go i przeciagnal pod soba, jak to uslyszalam to myslalam ze zemdleje, od razu narkoza zdjecie RTG jedna lapa zwichnieta, druga rozerwane sciegna zanik miesni, przetrącona w dwoch miejscach miednica. zabeg, czyszczenie, operacja, robili co mogli, kroplowki antybiotyki, nastepny zabieg. Dzis jest czwarty dzien jak tam jest, zapytalismy o koszt. OMG kobieta mowi juz jest 700 zł za te operacje i wszystko inne a ta druga lapa najprawdopodobniej do amputacji, dowsparcie.datkowy koszt 200-300 zł czyli razem prawie 1000. U nas w domu tylko maz pracuje i to za najnizsza krajowa, Zwracam sie wiec do Was o pomoc, chociaz malutka wrecz blagam ja nie mam takich pieniedzy i nie zdobede probowalam juz wszystkiego. Nie chce nikogo oszukac, moge wzisc od weterynarza historie choroby, podam adres strone i wszystko weterynarji, mozna tam zadzwnic sprawdzic, im na konto wplacic. Prosze o wsparcie.

Awatar użytkownika
sunshain
Site Admin
Posty: 9001
Rejestracja: ndz gru 07, 2008 15:13 pm
Lokalizacja: ok. Bielska-Białej

Post autor: sunshain » śr sie 24, 2016 8:26 am

1. proponuje wykastrować kota podczas drugiej operacji (dziwię się, ze nie zostało to wykonane wcześniej)
2. nikt nie prześlę pieniędzy anonimowej osobie (brak scanu dokumentów od weta), już prędzej na konto weta
3. poszukaj jakiejś fundacji
Obrazek

gleze
Posty: 1
Rejestracja: pn paź 03, 2016 15:38 pm

Post autor: gleze » pn paź 03, 2016 15:45 pm

tylko kastracja troche kosztuje nie każdego na to stac :)

Awatar użytkownika
sunshain
Site Admin
Posty: 9001
Rejestracja: ndz gru 07, 2008 15:13 pm
Lokalizacja: ok. Bielska-Białej

Post autor: sunshain » śr paź 05, 2016 10:05 am

gleze pisze:tylko kastracja troche kosztuje nie każdego na to stac :)
nic nie ma za darmo, biorąc zwierzę trzeba liczyć się z kosztami. Odchowanie młodych jest jeszcze droższe (pomijam koszty cesarki lub odchowania samemu kociaków na mleku zastępczym)
Obrazek

ODPOWIEDZ

Wróć do „Kocie SOS”