Chory Curtisek

Dla tych, które odeszły...

Moderatorzy: Meri, Teba

Awatar użytkownika
Kocurowa
Moderator
Posty: 2001
Rejestracja: pt cze 22, 2007 15:45 pm
Kontakt:

Chory Curtisek

Post autor: Kocurowa » pn maja 25, 2009 20:24 pm

Mój najstarszy kastracik jest bardzo chory, narazie nie będę za wiele o tym pisać, jakoś nie mam do tego ani głowy ani siły. Narazie staram się utrzymać mu wagę na jakimś normalnym poziomie, żeby miał siłę walczyć - teraz i po operacji.

W tym tygodniu podaję mu już antybiotyki i tak ma być do czwartku, w czwartek czeka go operacja, ekstrakcja dużej ilości ząbków, usunięcie torebek i wycięcie paskudnych narośli, które bardzo utrudniają mu życie. Badania polecą do niemiec i będziemy czekać na wyniki...

Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze i będzie mógł sobie dalej rozrabiać z resztą kociej bandy.

Bardzo proszę o trzymanie kciuków za Kuraka, forumowe kciukasy potrafią zdziałać cuda :)
umaszczenia MCO - www.mco.zafriko.pl
malowane jaja ;) www.malowane.zafriko.pl

Awatar użytkownika
sunshain
Site Admin
Posty: 9001
Rejestracja: ndz gru 07, 2008 15:13 pm
Lokalizacja: ok. Bielska-Białej

Post autor: sunshain » pn maja 25, 2009 21:25 pm

ja, Smok i Amor trzymamy mocno kciuki :)

będzie dobrze
Obrazek

Awatar użytkownika
iza cylwik
Posty: 1475
Rejestracja: śr kwie 22, 2009 7:08 am
Lokalizacja: Białystok
Kontakt:

Post autor: iza cylwik » pn maja 25, 2009 21:52 pm

My także będziemy Was wspierały myślami i kciukami. Musi być dobrze

Awatar użytkownika
maja
Posty: 3812
Rejestracja: ndz lut 18, 2007 7:23 am
Lokalizacja: gdynia

Post autor: maja » wt maja 26, 2009 7:05 am

trzymamy kciuki
Obrazek Obrazek

Awatar użytkownika
ewael
Posty: 209
Rejestracja: czw kwie 23, 2009 12:17 pm
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: ewael » wt maja 26, 2009 7:26 am

Trzymam kciuki, ekstrakcja ząbków nie jest taka straszna jak się wydaje. Didi była w bardzo złym stanie kiedy miała ten zabieg a po 2 dniach nikt by nie powiedział, że 4 godziny była pod narkozą i, że cały pychol ma w szwach. Byle były siły do walki...bardzo współczuję ale bądź dobrej myśli!

Awatar użytkownika
anemar
Posty: 2004
Rejestracja: śr sty 07, 2009 19:57 pm
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: anemar » wt maja 26, 2009 9:31 am

Ruda trzyma łapki za kuzyna

Awatar użytkownika
Kocurowa
Moderator
Posty: 2001
Rejestracja: pt cze 22, 2007 15:45 pm
Kontakt:

Post autor: Kocurowa » wt maja 26, 2009 12:12 pm

jestem dobrej myśli, tym bardziej, że nie ma juz innego wyjścia.

Najbardziej boję się o te narośla, wyglądają paskudnie ale mam nadzieję, że to tylko zwykłe nadziąślaki, zobaczymy jakie przyjdą z niemiec wyniki...

Zdaję sobie sprawę, że mają one tendencję do odrastania, tak jak i stan zapalny bedzie cały czas, ale przynajmniej łatwiej będzie o to wszystko dbać no i może będzie go trochę mniej bolało niż w tej chwili.

Koty niestety są za bardzo dzielne.... długo nie pokazują po sobie, że coś je boli i dość szybko uczą się z tym bólem żyć... niestety wtedy my nie jesteśmy w stanie w porę zareagować i najczęściej ludzie przychodzą z kotem do weta dopiero wtedy, kiedy kot jest już w bardzo ciężkim stanie.

Ja na szczęście wiedziałam od początku, że on ma takie problemy i że jest to praktycznie nie do wyleczenia, można to tylko zaleczać, ale dzięki temu starałam się mieć jego pysia pod stałą kontrolą. Wiedziałam, że kiedyś nastąpi moment ciężkich decyzji, nie wiedziałam tylko kiedy.... to taka bomba z opóźnionym zapłonem....

Mam nadzieję, że uda się nam tą bombę jeszcze jakoś połatać i zegarek jeszcze troszke potyka :)

Chyba muszę mu teraz zakupić jakąś mokrą karmę dla rekonwalescentów.
umaszczenia MCO - www.mco.zafriko.pl
malowane jaja ;) www.malowane.zafriko.pl

agivox
Moderator
Posty: 267
Rejestracja: ndz gru 07, 2008 17:05 pm

Post autor: agivox » wt maja 26, 2009 14:33 pm

trzymam z moimi futrzakami kciuki
Agi
Obrazek[/quote]

Awatar użytkownika
Kocurowa
Moderator
Posty: 2001
Rejestracja: pt cze 22, 2007 15:45 pm
Kontakt:

Post autor: Kocurowa » wt maja 26, 2009 14:37 pm

narazie nie jest źle, wczoraj wieczorkiem po antybiotyku zjadł sam :D całą puszeczkę gimpeta.

malutka.... ale dobre i to :)

dziś postaram się odseparować pozostałe żarłoki na chwilkę, żeby dały mu zjeść w spokoju, może też zje puszeczkę :)
umaszczenia MCO - www.mco.zafriko.pl
malowane jaja ;) www.malowane.zafriko.pl

Świtezianka
Moderator
Posty: 2524
Rejestracja: pt cze 06, 2008 13:38 pm
Lokalizacja: Łódź/Będzin
Kontakt:

Post autor: Świtezianka » wt maja 26, 2009 14:40 pm

Ja też przyłączam się do trzymania kcuków. I cała moja banda.
Na pewno będzie dobrze :)

Awatar użytkownika
Minojami
Posty: 3763
Rejestracja: sob wrz 16, 2006 14:17 pm
Lokalizacja: Worms
Kontakt:

Post autor: Minojami » wt maja 26, 2009 14:40 pm

wielkie glaski dla koteczka i trzymamy kciuki!!!!!!!
Obrazek

Awatar użytkownika
ewael
Posty: 209
Rejestracja: czw kwie 23, 2009 12:17 pm
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: ewael » śr maja 27, 2009 9:27 am

Kocurowa, nie wiem czy na coś Ci się to przyda ale opowiem Ci trochę jak było z Didi i może coś wykorzystasz dla rekonwalscencji swojego koteczka...

Didi ma plazmacytarne zapalenie jamy ustnej, to choroba na całe życie i ponoć ból towarzyszy temu stale.. Dostaje leki, które łagodzą znacznie zły stan ale nigdy jej nie wyleczą. Miała wyrywane operacyjnie wszystkie zęby poza kłami. I to było najlepsze co mogliśmy dla niej zrobić, poprawa jest zaskakująca wręcz.

Parę moich wskazówek z naszych doświadczeń:
- calopet- deska ratunku kiedy trzeba żeby kot jadł a jeść nie chce, bomba kaloryczna i witaminowa w paście, można prosto do pysia zawsze upchać łyżeczkę,
- saszetki convalescenta do rozrabiania i te gotowe jak mokra karma (Didi jadła je ponad tydzień po operacji, drogie ale warto)
- po zabiegu jeszcze 2 razy byliśmy na kroplówce- uważam to za bardzo dobrą decyzję weta, postawiły ją na nogi szybko a kondycja w tym czasie była fatalna,
- zaraz na drugi dzień po operacji- gerberki sam kurczak lub indyk- kremowa konsystencja i przyjemny zapach szybko zachęciły do memłania z coraz większym apetytem.

Często myślę o tym, że to okropne ile Didi musiała znieść zanim podjęte zostało leczenie. Zawsze tak samo radosna, przymilna i słodka. Zaglądam w paszczydło codziennie, raz na tydzień mierzę cukier z obawy, że leki, które bierze spowodują w końcu skoki... to jest właśnie ten problem, że ona nigdy mi nie pokaże w żaden sposób, że jej stan się pogarsza.

Awatar użytkownika
Kocurowa
Moderator
Posty: 2001
Rejestracja: pt cze 22, 2007 15:45 pm
Kontakt:

Post autor: Kocurowa » śr maja 27, 2009 10:29 am

właśnie najgorsze jest to, że to takie życie z wyrokiem i tak naprawdę jedyne co można zrobić to starać się uśmierzać bój i kontrolować czy stan się nie pogarsza....

Z ekstrakcją też myślę, że to najlepsze wyjście w jego sytuacji, odkładaliśmy to i tak bardzo długo ponieważ wcześniejsze zapalenie było do opanowania antybiotykami 2 razy do roku, teraz już tak się nie da. Ponieważ stan pogarsza się dość szybko więc musiałam podjąć decyzję o zabiegu.

Te saszetki dla rekonwalescentów oczywiście kupię, ponieważ chcę żeby jak najszybciej doszedł do siebie, jak będzie jadł to zawsze łatwiej dbać o zdrowie bo i odporność lepsza i większe chęci do walki.

Muszę zapytać weta czy ma te w proszku do rozpuszczania, słyszałam, że są bardzo dobre, tylko nie wiem gdzie je można dostać jak nie będzie ich w klinice.

Gerberka też jutro kupię, pewnie przez 1 tydzień będzie mu dość ciężko jeść, oby tylko powikłań nie było i wszystko się ładnie zagoiło.....

Wystarczy, że sobie pomyślę jak ja się czułam po ekstrakcji jednego zęba.... a tu prawie wszystkie.... i jeszcze te guzki..... :(

A Didulec jest na lekach podawanych codziennie, czy raz na jakiś czas, coś Ci jeszcze wet o tym mówił ?

Przepraszam, że tak wypytuję, ale im więcej się o tym dowiem, tym może jakoś mi będzie łatwiej.....
umaszczenia MCO - www.mco.zafriko.pl
malowane jaja ;) www.malowane.zafriko.pl

Awatar użytkownika
ewael
Posty: 209
Rejestracja: czw kwie 23, 2009 12:17 pm
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: ewael » śr maja 27, 2009 14:25 pm

Pytaj ile tylko chcesz :) Już piszę, może zacznę od tych karm dla rekonwalscentów... Ja zamawiałam wszystko z animalii, convalescent w sasztkach dla kotów:
http://animalia.pl/produkt,806,45,Royal ... (kot).html

I w wersji instant do rozrabiania też z animalii:
http://animalia.pl/produkt,4221,45,Roya ... pport.html

Mojej Didi tak to smakowało, że zaczęłam się bać, że nic innego jeść nie zechce kiedy wszytko wróci do normy, na szczęście obawy były niesłuszne :)

Inny mój sposób na obolałą paszczę i cienki apetyt po zabiegu:
-domowa kocia galaretka- gotowałam małe udko z kurczaka z marchwką w małej ilości wody, wtedy wywar był dość zawiesisty, po ostygnięciu obierałam mięsko i drono kroiłam, trochę marchwki ugotowanej ścierałam, zalewałam wywarem, wszystko w małej miseczki i do lodówki, ścina się jak galareta z nóżek :) Przed podaniem wystwiałam do ocieplenia na godzinkę.
Jak miałam dorzucałam parę posiekanych krewetek koktailowych pod koniec gotowania.

Jeśli chodzi o leczenie to tak.. na początku próbowaliśmy antybiotykami ale to było wciąż poprawianie bardzo złego stanu na chwilę i nagłe nawroty. Problemem było nie tylko zapalenie jamy ustnej ale i paskudne nadżerki, chore zęby, kamień...i paskudny epizod cukrzycowy, który mnie przyprawił o trwogę. Gruntowne badania, łącznie z poziomem fruktozaminy żeby wykluczyć na 200% cukrzycę. Padła decyzja o ekstrakcji. W sumie rozbita na 2 zabiegi żeby nie obciążać zbyt długą narkozą organizmu, plus antybiotyki, kroplówki. Po wszystkim rozważanie leczenia...na resztę już lepszego życia :) Nie było wiele do wyboru ani czasu do stracenia, wiadomo było, że sterydy, pytanie brzmiało jakie? Mając wsparcie weta zdecydowałam się na sterydy o krótkotrwałym działaniu. Nie niosą tak wielkiego ryzyka cukrzycy jak te o przedłużonym działaniu. Raz na 2 tygodnie chodzimy na zastrzyk i badamy glukometrem cukier, paseczkami mocz. Dziąsła są bez porównania do stanu wyjściowego. Didulec je już suchą karmę byle drobną, nadżerki zniknęły raz na zawsze. Nawroty są... ale nie zdążają się rozkręcić bo w porę ma podawany kolejny zastrzyk.

Awatar użytkownika
ewael
Posty: 209
Rejestracja: czw kwie 23, 2009 12:17 pm
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: ewael » śr maja 27, 2009 14:37 pm

Mój wet może przez moje natręctwo i dociekliwość a może tak po prostu zainteresował się problemem leczenia jamy ustnej u kotów... sam zauważył, że rutynowo przypisuje się sterydy i, że nie ma wiele do wyboru. Był nawet całkiem niedawno na konferencji poświęconej tej tematyce i rozmawialiśmy przy okazji wizyty. Mco są rasą u której częstotliwość problemów paszczowych jest dość spora ale niestety nic poza sterydami bardziej odkrywczego i mniej obciążającego na razie nie wynaleziono. Zawsze można się szarpnąć na homeopatię... ale nie w stanie tak złym, że wymaga natychmiastowego reagowania.

ODPOWIEDZ

Wróć do „TĘCZOWY MOST”