KOTKA Z PSEUDO HODOWLI!!!

Dlaczego nie warto ryzykować zakupu zwierząt z podejrzanych źródeł oraz miejsca sprzedaży takich zwierząt.

Moderator: Kocurowa

malgorka.pl
Posty: 2
Rejestracja: śr sty 09, 2013 10:53 am
Lokalizacja: DOLNY ŚLĄSK

KOTKA Z PSEUDO HODOWLI!!!

Post autor: malgorka.pl » śr lut 27, 2013 22:00 pm

Witam, chciałabym się podzielić tym, co mnie spotkało.
W listopadzie 2012 r. do naszego domu trafił śliczny,zdrowy 4 mies. kocurek MCO. Zanim to nastąpiło dwukrotnie jeździliśmy do jego właścicieli, którzy udzielali nam wielu rad, a także ( wg mojej oceny) próbowali nas wysondować jako potencjalnie nowych właścicieli. Kotek od pierwszego dnia czuł się w naszym domu jakby w nim mieszkał od urodzenia. Nie mieliśmy z nim żadnych kłopotów, a każda niepewność co do jego egzystencji była konsultowana z jego poprzednimi właścicielami. Mając to na względzie już w grudniu 2012 r. zaczęliśmy się zastanawiać nad drugim kotkiem. Po rozmowie z wet. uznaliśmy, że dobrze by było gdyby to była koteczka i 23.12.2012 r. trafiła do nas 9 mies. Fiona. Ale tym razem nie było już tak różowo... Zrezygnowaliśmy bowiem z odwiedzin u ,, hodowczyni", a jedynie mąż kontaktował się z nią telefonicznie. Rozmów było co najmniej kilkanaście, w których Pani Małgorzata L...przedstawiała się jako b. uczciwa i rzetelna hodowczyni, dla której dobro kotów było najważniejsze w życiu. Dawała nam przy tym wiele rad odnośnie pielęgnacji i żywienia kotów oraz zachwalała swoje dokonania hodowlane. W końcu zdecydowaliśmy się pojechać po kotkę,która czekała na nas w domu w Jelczu-Laskowicach. To co tam zobaczyliśmy będzie w naszej pamięci do końca życia! Wszędzie panował okropny brud, kuwety pełne były odchodów, więc koty załatwiały się także poza nimi. Na podłodze leżały miski, talerze, patelnie, stare garnki, w których znajdował się suchy pokarm. Zapach był także okropny, tak więc staliśmy z mężem blisko drzwi licząc na to, że przez szparę wpadnie choć odrobina świeżego powietrza. Kotów było b. dużo, w różnym wieku - jeszcze tylu nie widziałam na tak małej powierzchni. Były one b. zalęknione, a na nasze zapytanie co im jest, Pani stwierdziła, że są wystraszone ponieważ przed nami wnoszono choinkę i to było powodem. W duchu chciałam to miejsce jak najszybciej opuścić,ale tak strasznie zrobiło mi się żal Fiony, że postanowiłam ją uratować. Pani L... chyba zorientowała się, że nie jesteśmy tym widokiem zachwyceni, szybko złapała kotkę, wsadziła ją do naszego transportera i było po wszystkim. W domu okazało się, że to co znajduje się w transporterze przypomina wyglądem i zapachem ścierkę, którą wycierano koci mocz. Całą wigilię przepłakaliśmy zamiast cieszyć się z nowego członka rodziny. Nie mogłam zapomnieć pozostałych kotów, ale nie miałam możliwości zabrać ich wszystkich. Święta spędziłam pod komodą, a właściwie między nią a krzesłem próbując nakłonić kotkę do wypicia kropli wody. Jej zachowanie było przerażające- strach ją paraliżował, dosłownie wbijał w ścianę... Kilkakrotnie dzwoniliśmy do ,, hodowczyni", ale nie bardzo obchodził ją stan kotki, była wręcz zła że zawracamy jej głowę, aż w końcu zarzuciła mężowi brak cierpliwości i to, że pewnie chce jej oddać kota, ale ona jej nie przyjmie, bo nie ma już naszych pieniędzy. Jej zachowanie było diametralnie inne od tego wcześniej- używała wulgaryzmów oraz krzyczała na nas. Wreszcie przestała
odbierać telefony. To wszystko spowodowało, że zaczęłam w internecie szukać inf. o tej ,, hodowli" i przeżyłam szok! Trafiłam na wątek ALICJI JURMEN, która nieszczęśliwie wpadła w ręce tej Pani, a która wg fałszywego zapewne rodowodu miałaby się okazać prababcią mojej Fiony. Zadzwoniłam do byłej właścicielki Alicji i tak poznałam więcej faktów i ,, sprawek", których autorką była Pani L...
Co do Fiony to jest naszym szczęściem i po stokroć oddaje nam to co dla niej zrobiliśmy. Musiałam ją odpchlić, odrobaczyć, zrobić wszystkie szczepienia, bo nie mam wiary, że Pani L... czegokolwiek dopilnowała. Leczę też Fionę na zapalenie dziąseł - trzeci raz dostała antybiotyk i sterydy, wet. zastanawia się nad badaniem nerek. Choroba powraca, ale nie ma się co dziwić skoro Pani L...jej nie leczyła- może i dlatego chętnie się jej pozbyła, bo chory kot to wydatek. Co do pochodzenia kotki i jej daty urodzenia to jest to dla nas zagadka. Kopię rodowodu, którą dostałam mogę sobie wsadzić w buty, bo pewnie nie jedna kotka zastała sprzedana na niego.Ja sama miałam propozycję od tej Pani, że gdyby mi się trafiły kociaki to ona mi pomoże je zalegalizować tzn. wyrobić im rodowody. To straszne co robią takie osoby. Jej propozycja przyśpieszyła u nas decyzję o kastracji Lukaska, który jest już po zabiegu i ojcem na pewno nie zostanie. Cała historia jest dla nas wielką nauczką i gdybym mogła cofnąć czas najpierw poszukałabym inf. w necie, poradziłabym się innych ludzi - ale to już nie wróci! Wiem także , iż narażam się na krytykę i liczę się z nią, ale równocześnie wiem że musiałam to napisać, bo nie chcę aby inne osoby zostały narażone na to co nas spotkało .
P.s a to rzekomy rodowód...
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
sunshain
Site Admin
Posty: 9000
Rejestracja: ndz gru 07, 2008 15:13 pm
Lokalizacja: ok. Bielska-Białej

Post autor: sunshain » śr lut 27, 2013 22:18 pm

Obrazek

Awatar użytkownika
Gocha1p
Posty: 2894
Rejestracja: pn lis 22, 2010 13:13 pm
Lokalizacja: Myszków, Śląsk

Post autor: Gocha1p » śr lut 27, 2013 22:30 pm

:shock: :cry:
Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
Agłaja
Posty: 1387
Rejestracja: śr mar 22, 2006 21:48 pm
Lokalizacja: znad morza
Kontakt:

Post autor: Agłaja » czw lut 28, 2013 18:00 pm

cos strasznego, biedne te koty :cry: blagam Cie zglos to do Toz, do fundacji VIVA, blas tam, opisz im jak to wyglada. pewnie zdjec nie robilas?

szkoda ze to nie blizej mnie, kiedys uczestniczylam w akcji ratowania kotki mco, ale Jelcz-Laskowice to strasznie daleko :(

fiona miala szczescie ze trafila do Ciebie, sprobuj pomoc tym innym biedakom...
powinni jej koty odebrac i wlepic ogromny mandat :evil:
Hodowla kotów MAINE COON Cień Pantery*PL

Obrazek

www.coon.bloog.pl

malgorka.pl
Posty: 2
Rejestracja: śr sty 09, 2013 10:53 am
Lokalizacja: DOLNY ŚLĄSK

Post autor: malgorka.pl » czw lut 28, 2013 21:00 pm

jeśli chodzi o ratowanie całej reszty cierpiących zwierząt to Pani, która wszczęła procedury wobec pseudo hodowczyni, nie osiągnęła żadnego efektu. Polecam wątek o Alicji Jurmen, która tam trafiła i której nie pomogła wizyta Toz-u, który w w/w wątku zabrał nawet głos w tej sprawie na forum, opisując warunki jako o.k. Kontrola nie wykazała żadnych uchybień, ponieważ jeśli koty mają dostęp do wody i pożywienia tzn. jest dobrze i nie można mówić o znęcaniu się nad nimi. A to, że syf i bałagan to trudno, nie każdy jest czyścioszkiem...Sprawa Jelcza Laskowic jest jednak znana, ponieważ będąc po raz pierwszy z Fioną u wet.i opowiadając mu jej historię zapytał ,,co tam się dzieje w tym Jelczu?", bo co chwila trafiają do niego zwierzęta w podobnym stanie. Według niego Jelcz stał się ,,zagłębiem" pseudo hodowli nie tylko kotów, ale i psów. Na marginesie Pani ta miała też jakieś 5-6 psów na wygląd rasowych, ale jakich dokładnie nie umiem powiedzieć, bo nie znam się na psich rasach.

Awatar użytkownika
hugins
Posty: 71
Rejestracja: pt lis 12, 2010 22:18 pm
Lokalizacja: poznań
Kontakt:

Post autor: hugins » czw lut 28, 2013 22:39 pm

Jelcz jest niedaleko Wrocławia, można to zgłosić organizacji Ekostraż
http://ekostraz.pl/portal/
Z tego co wiem działają super, na 100 % tego tak nie zostawią. Zajęli się nawet pseudohodowlą gryzoni- zamkneli tą hodowle i nawet sprawa trafiła do sądu z wyrokiem skazującym..
Poza tym ratują jeże i wszystkie zwierzęta potrzebujące pomocy..Może im uda się coś zdziałać..

Trzeba coś z takimi "ludźmi" zrobić...

Awatar użytkownika
Agłaja
Posty: 1387
Rejestracja: śr mar 22, 2006 21:48 pm
Lokalizacja: znad morza
Kontakt:

Post autor: Agłaja » pt mar 01, 2013 11:47 am

z tym TOZem, to faktycznie, rece opadaja :roll:

skad ja to znam...kiedys zglosilam do Tozu ze ludzie trzymaja maine coonke cala zime w wolierze na mrozie-bez wejscia do domu.
a Toz stwierdzil ze jest ok, bo kotka ma wode i karme i grube futro-wiec nie zmarznie :evil:

po co jest ten TOZ???

dobra jest jeszcze VIVA-fundacja dla zwierzat, wiem ze bardzo pomagaja zwierzakom.

jesli masz zaswiadczenie od weta ze Fiona choruje to tez jest dowod, na to ze sa tam chore zwierzeta a to jest powod do zamkniecia pseudohodowli.
Hodowla kotów MAINE COON Cień Pantery*PL

Obrazek

www.coon.bloog.pl

ODPOWIEDZ

Wróć do „Pseudohodowcy”