Alicja Jurmen

Dlaczego nie warto ryzykować zakupu zwierząt z podejrzanych źródeł oraz miejsca sprzedaży takich zwierząt.

Moderator: Kocurowa

aneta2343
Posty: 2
Rejestracja: sob kwie 11, 2009 14:44 pm

Alicja Jurmen

Post autor: aneta2343 » sob kwie 11, 2009 15:31 pm

Nazywam się Lucyna Kapturkiewicz . Jak państwo wiecie na łamach Forum poruszyłam sprawę mojej kotki Alicji , która dostała się w ręce "producentki" z Jelcza Laskowic .Jest mi niezwykle smutno że sprawa przybrała taki obrót . Moim głównym celem było ostrzeżenie Państwa aby żadne inne zwierzątko nie trafiło do tego domu .
Niestety to nie jest jedyny kot rasy Maine Coon , ani jedyne zwierze w rękach tej osoby .
My jednak zdecydowaliśmy się na upublicznienie tej sprawy . Miot z którego pochodzi Alicja był pierwszym urodzonym w naszym domu. W najgorszych snach nie przypuszczałam ,że mogę spotkać na swojej drodze osobę , która kłamałaby tak perfidnie i w mistrzowskim stylu !!!
Moim największym błędem był brak sterylizacji naszej dziewczynki . Niestety będę musiała żyć z tym poczuciem ..... gdyby była kastratką nigdy nie trafiła by w łapy tej osoby .......bo nie byłaby jej wtedy potrzebna ! Teraz już wiem że tylko tak możemy je chronić . Nasze umowy zabezpieczają nas wtedy gdy trafimy na uczciwych ludzi . Z tą sytuacją nie możemy sie pogodzić , a bezsilność , brak zainteresowania i opieszałość ze strony instytucji Państwowych sprawiają że emocje sięgają zenitu . Czego niestety dał wyraz mój mąż .
Trudno przedstawiać w szczegółach cały przebieg na łamach Forum .
Po tej całej sytuacji wiem tylko jedno ....... Policja która przyjechała na miejsce zdarzenia (zostaliśmy oskarżeni o napaść ) , nie uczyniła NIC . Była zainteresowana tylko tym ,abyśmy opuścili posesje właścicielki . Wszystkie inne argumenty były dla nich bez znaczenia i nie widzieli żadnych podstaw do innego działania .
Reasumując ..... jezeli nie widzą skatowanego zwierzaka leżącego w kałuży krwi to wszystko jest OK :( . Smutna szara rzeczywistość .
Mam nadzieje, ze nikt z Państwa nie będzie miał okazji tego doświadczyć czego życze z całego serca . Hipotetyczne dywagacje diametralnie różnią się od polskiej rzeczywistości .
Proszę mi wierzyć . Doświadczyłam tego z pełnymi konsekwencjami .
Z życzeniami świątecznymi z poważaniem
Lucyna Kapturkiewicz
Hodowla Maine Coon jurmen*PL

Awatar użytkownika
ezynka
Posty: 269
Rejestracja: ndz gru 07, 2008 17:01 pm
Lokalizacja: Świecie
Kontakt:

Post autor: ezynka » sob kwie 11, 2009 16:56 pm

My to wszystko rozumiemy, jednak nie rozumiemy dlaczego Pani mąż nas atakował w tak niegrzeczny sposób. Trzeba było od początku zacząć tak jak teraz Pani zaczęła... Wiem , ze internet ogranicza, nie pokazuje emocji, mimiki twarzy czy napięcia w głosie. I tym bardziej trzeba uważać co i jak się pisze.

Rozumiem, ze kotka dalej jest w rozmnażani. Policja nie pomogła, inne instytucje też :( rozumiem Państwa rozgoryczenie. Jednak prosząc o pomoc w sposób normalny można było wiele zdziałać. Dziewczyny z miau wiele razy wyciągały koty z różnych rąk. Teraz jednak wszyscy są do państwa uprzedzeni i nie wiem czy ktoś będzie chciał dalej rozmawiać w tej sprawie :(

Awatar użytkownika
sunshain
Site Admin
Posty: 9000
Rejestracja: ndz gru 07, 2008 15:13 pm
Lokalizacja: ok. Bielska-Białej

Post autor: sunshain » sob kwie 11, 2009 18:58 pm

Witam
Miło jest, że rownież Pani zabrała głos w tej sprawie. Pani mąż poruszył ten temat i u nas - została mu zaoferowana pomoc oraz wsparcie duchowe niestety Pani mąż odebrał to w taki sposob, żę zaczoł nas obrażać. Konsekwencja jest taka, iż został moją decyzją zablokowany na Zakątku Maine Coona a 2 tematy, w ktorych się wypowiadał zamknięte i przeniesione do archiwum (tak na wszelki wypadek).
Co do kotki to każdy Państwu wspołczuje ale poprzez obrzucanie ludzi błotem to nie tędy droga. Co do opieszałości organow ścigania w tym kraju (nazwę to tak ogolnie) to sama też napisałam nawet na miau, że tak naprawdę w obronie zwierząt w tym kraju nie robi się nic poza szumnymi akcjami propagandowymi.
Obrazek

victoria
Posty: 475
Rejestracja: wt paź 23, 2007 20:26 pm

Post autor: victoria » sob kwie 11, 2009 19:06 pm

Ja się tylko zastanawiam czy rzeczywiście sterylizacja rozwiązuje problem sprzedaży kotów do niewłaściwych domów. Wydaje mi się, że w przypadku sprzedaży kotków niesterylizowanych/ kastrowanych w wieku młodym 3 miesięcy należy zrobić większy research gdzie one idą docelowo. Może po prostu sprzedawać kociaki hodowlane do dobrych/ przynajmniej wiarychodnych hodowli rozwiązałoby problem, lub osobom które rzeczywiście mają zamiar założyć normalną hodowlę.
Dobrze że ta sprawa jest nagłaśniana, bo jeśli wyjdzie szydło z worka to i tak tam nikt nie kupi kota. Szkoda tylko że niektórzy ludzie tak mało wiedzą o sprawach rodowodowych i na taki kit dają się nabrać. :cry:

Frotka
Posty: 1098
Rejestracja: śr paź 11, 2006 13:13 pm
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Frotka » sob kwie 11, 2009 19:46 pm

A my ze swojej strony współczujemy Pani i Pani męzowi. To straszne mieć całkowitą siwadomosć, że kociak znalazł sie w niewłasciwym miejscu, o niewłasciwym czasie i w niewłasciwych rękach- to ostatnie stwierdzenie jest dla nas najważniejsze, a zarazem najgoprsze.
Postarajmy się wszyscy zrozumieć sytuację i postawmy się "na miejscu osób poszkodowanych oraz rozczarowanych" postępowaniem włądz oraz innych osób niby im pomocnych.
Bez dalszego komentarza,
Frotka*PL
Obrazek

Awatar użytkownika
Kocurowa
Moderator
Posty: 2001
Rejestracja: pt cze 22, 2007 15:45 pm
Kontakt:

Post autor: Kocurowa » ndz kwie 12, 2009 1:20 am

no cóż... ja jako MATOŁ nr 1 nie wiem, czy powinnam nadal zabierać w tej sprawie głos...
ale uważam, że nie ma usprawiedliwienia na takie zachowanie jakim popisał się tu Pani małżonek, chociażby ze względu na to, że nie był to jednorazowy wybuch emocji z jego strony.

Napaść słowna, czy też nie - na niewinnych ludzi kończy się zazwyczaj inaczej...

Ja osobiście nie życzę sobie takiego zachowania na tym forum, mogę przymknąć oko na zachowanie w stosunku do mnie, ale jako osoba kulturalna nie pozwolę w mojej obecności obrażać innych. Ani straszyć ich (w jakikolwiek sposób), co także miało tu miejsce.

Więc niech Szanowny Pan powściągnie emocję, jeżeli nadal zamierza w jakiś sposób istnieć w światku hodowców, ponieważ ludzie są pamiętliwi i z pewnością dobrze nie wyjdzie na ich wyzywaniu i to publicznym.

A co do spotkania na wystawie - oczywiście, że wcześniej czy później się na takiej spotkamy... ciekawe czy nadal będzie taki mocny i wygadany, czy tylko tu potrafił sobie pokrzyczeć.

Ja na jego miejscu schowałabym się za te firaneczki w klatce i udawała, że to nie ja.....
umaszczenia MCO - www.mco.zafriko.pl
malowane jaja ;) www.malowane.zafriko.pl

Awatar użytkownika
ezynka
Posty: 269
Rejestracja: ndz gru 07, 2008 17:01 pm
Lokalizacja: Świecie
Kontakt:

Post autor: ezynka » ndz kwie 12, 2009 9:42 am

Pani sie wypowiedziała i wytłumaczyła, a ze strony męża żadne słowo podobne do "przepraszam" nie padło -- inne i owszem :(

victoria
Posty: 475
Rejestracja: wt paź 23, 2007 20:26 pm

Post autor: victoria » ndz kwie 12, 2009 21:26 pm

A może wartoby spróbować z wykorzystaniem straży miejskiej? W kilku przypadkach jak chodziło o zwierzaki (w dziwnych sytuacjach poszkodowane) kontaktowałam się z policją ale docelowo rozmawiałam ze strażą miejska....może to oni mogliby się zająć taką sytuacją?

Awatar użytkownika
sunshain
Site Admin
Posty: 9000
Rejestracja: ndz gru 07, 2008 15:13 pm
Lokalizacja: ok. Bielska-Białej

odp. TOZ w sprawie "hodowli" w Jelczu Laskowicach

Post autor: sunshain » pn maja 25, 2009 10:17 am

napisał: san80

http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=91132&start=45

cyt:

Witam ze Straży dla Zwierząt w Polsce. Ponieważ zostaliśmy przywołani do odpowiedzi w dość dziwny sposób, załączam mail przesłany dzś do osób zglaszajacych nam interwencję dotyczycą kotów w Jelczu Laskowicach, na czym sprawę kończymy.

Nadawca: "Straz dla Zwierzat w Polsce" <sandbox@interia.pl>
Adresat: "jurmen" <jurmen@op.pl>;
Temat: Re: Alicja
Data: 2009-05-25 9:53
Rozmiar: 3,3 kB

Witam serdecznie i informuję, iż:

- zgłoszenie zostało przyjęte w dniu 03.04.2009 r. pod numerem 03/04/09
w dzienniku Straży dla Zwierząt we Wrocławiu

- ze względu na natłok interwencji przyjęte do realizacji zostało w
dniu 16.05.2009 r.

W dniu 16 maja 2009 r. Straż dla Zwierząt w Polsce przeprowadziła
kontrolę warunków bytowych zwierząt utrzymywanych przez M. XXXX, w
Jelczu Laskowicach przy ulicy XXXXXX. Kontrola wykazała, że
właścicielka utrzymuje wszystkie zwierzęta we właściwych warunkach
bytowania, tj. warunkach, o których mowa w art. 4 pkt. 15 Ustawy z dnia
21.08.1997 r. o ochronie zwierząt. Zwierzęta mają zapewnioną
właściwą przestrzeń bytową, są właściwie karmione i odżywione,
pozostają pod opieką lekarza weterynarii. Nie stwierdzono, żeby
właścicielka zwierząt naruszała swoim działaniem którykolwiek punkt
w/w ustawy.

Na tym interwencję zakończono w dniu 16 maja 2009 roku, nie dopatrując
się znamion popełnienia przez M. xxxxxxxx znamion czynu zabronionego
przez Ustawę o ochronie zwierząt.

W nawiązaniu do Państwa niezwykłej łatwościu w oskarżaniu innych, w
tym Straży dla Zwierząt w Polsce o wszystkie grzechy tego świata,
informuję, że:

- Straż dla Zwierząt w Polsce działa na podstawie Ustawy z dnia
21.08.1997 r. o ochronie zwierząt i ma na celu głównie ściganie
naruszeń tejże ustawy,

- Straż dla Zwierząt, o czym zostaliście Państwo poinformowani, nie
uczestniczy w prywatnych sporach hodowców kotów i nie ma możliwości ani
ochoty do wchodzenia z hodowcami na czyjeś posesje oraz odbierania
zwierząt dlatego, że komuś się tak podoba,

- Straż dla Zwierząt nie ma prawa do kwestionownia PRAWIDŁOWO
zawartych, choć źle skonstruowanych umów cywilno-prawnych, w ramach
których sprzedajecie Państwo zwierzęta; Straż dla Zwierząt nie jest
stroną takiej umowy ani też właściwym sądem powszechnym.

- Straż dla Zwierząt w Polsce zachęca Państwa, jako najbardziej
zainteresowanych, do zapoznania się z obowiązującym w Polsce prawem
cywilnym (umowy kupna - sprzedaży) oraz prawem ochrony zwierząt.
Wspomniana łatwość oskarżania powinna wtedy zaniknąć.

Pozdrawiam,

Dawid Karaś
Straż dla Zwierząt w Polsce Okręg we Wrocławiu
Organizacja Pożytku Publicznego - KRS 0000248947
ul. Oleśnicka 21/6, 50-320 Wrocław
tel. 0-605 78 22 14, e-mail: sandbox@interia.pl
http://www.strazdlazwierzat.wroclaw.pl

Jeszcze dwie ważne uwagi: każdy, kto choć trochę wie o metodach naszej pracy, wie, że:

a) nie uprzedzamy kogokolwiek o fakcie, czasie etc. przeprowadzanej kontroli

b) nie kierujemy się żadnymi sympatiami, nie jesteśmy znajomymi żadnych królików.
Obrazek

Awatar użytkownika
Kocurowa
Moderator
Posty: 2001
Rejestracja: pt cze 22, 2007 15:45 pm
Kontakt:

Post autor: Kocurowa » pn maja 25, 2009 10:28 am

o właśnie chciałam to przerzucić do nas na forum, ubiegłaś mnie :)
umaszczenia MCO - www.mco.zafriko.pl
malowane jaja ;) www.malowane.zafriko.pl

Awatar użytkownika
anemar
Posty: 2004
Rejestracja: śr sty 07, 2009 19:57 pm
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: anemar » pn maja 25, 2009 18:53 pm

Jakem jest urzędas to znam ten typ pisma, dużo mętnie, z paragrafami i spadajcie na drzewo

Awatar użytkownika
Kocurowa
Moderator
Posty: 2001
Rejestracja: pt cze 22, 2007 15:45 pm
Kontakt:

Post autor: Kocurowa » czw maja 28, 2009 18:17 pm

dalszy ciąg odpowiedzi Straży dla zwierząt, oczywiście cytuję to z forum miau.pl

"Ponieważ sprawa postępowania (ostrożności) w zakresie sprzedaży kotów, w tym konstrukcji umów sprzedaży, zainteresowała niektórych Państwa w korespondencji z nami, pozwolę sobie zacytować nasze stanowisko w tej sprawie, które opracowaliśmy w porozumieniu z radcą prawnym.

1. Oczywiście podstawą jest sprzedawanie zwierząt do miejsc wcześniej
sprawdzonych, ale nie jest to realne, przynajmniej na ogół nie jest.

2. Lepiej jest samemu wykastrować / wysterylizować zwierzę niż
domagać się tego od kupującego.

3. Zwierzę zgodnie z Kodeksem Cywilnym jest "rzeczą ruchomą
szczególnego rodzaju", dzięki temu może on być przedmiotem umowy kupna - sprzedaży. W wyniku zawarcia takiej umowy sprzedający TRACI PRAWO WŁASNOŚCI DO ZWIERZĘCIA.

I teraz, jeśli chce się zastrzec w umowie, że zwierzę powinno zostać
wykastrowane przez nowego właściciela lub że jakiegoś użytku nie może
on z niego robić (np. traktować jako reproduktora), MOŻE PANI TO ZROBIĆ TYLKO W 1 SPOSÓB. A mianowiecie MUSI PANI WPROWADZIĆ ZAPIS W UMOWIE, ŻE SPRZEDAJĄCY CZYLI PANI MA PRAWO ODSTĄPIĆ OD TEJ UMOWY, GDY KUPUJĄCY NIE WYPEŁNI JEJ WARUNKÓW (np. nie wykastruje zwierzęcia do jakiegoś dnia,
będzie reprodukował zwierzę etc.).

PRAWO DO ODSTĄPIENIA OD UMOWY MUSI BYĆ JASNO I WYRAŹNE ZAPISANE W UMOWIE, PODOBNIE JAK ZOBOWIĄZANIA KUPUJĄCEGO ZWIERZĘ.

UWAGA!!! W przypadku stwierdzenia, że kupujący nie wywiązał się z
warunków umowy, składa Pani OŚWIADCZENIE O ODSTĄPIENIU OD UMOWY. Musi Pani wtedy zwrócić kupującemu całość kwoty, którą zaplacił on za zwierzę.

Art. 494. KC [Obowiązki odstępującego] Strona, która odstępuje od
umowy wzajemnej, obowiązana jest zwrócić drugiej stronie wszystko, co
otrzymała od niej na mocy umowy; może żądać nie tylko zwrotu tego, co
świadczyła, lecz również naprawienia szkody wynikłej z niewykonania
zobowiązania.

4. Wszystko jest OK, gdy kupujący chce wywiązać się z umowy
zawierającej zapis o możliwości odstąpienia od niej. Ale tak nie musi
być i tak na ogół nie jest. Organy ścigania nie będą zajmowały się
interpretacjami umów cywilnych, więc poozstaje wtedy długotrwała sprawa
w sądzie. Tzn. policja nie pójdzie i nie zabierze kotka, lecz będzie
wymagała ORZECZENIA SĄDOWEGO w tej sprawie.

5. Może Pani zawrzeć w umowie zapis, że kupujący będzie zapewniał
zwierzęciu właściwe warunki bytowania i także uzależnić od tego swoje
prawo odstępienia od umowy. Ale do tego również stosuje się wszystko,
co powyżej.

6. Rzeczywistość jest więc taka, że my jako Straż dla Zwierząt nie
możemy ingerować w umowy kupna-sprzedaży, zabierać zwierząt, dlatego, że poprzedniemu właścicielowi coś się wydaje. Możemy odebrać
zwierzę jedynie wtedy, gdy naruszone są zapisy Ustawy o ochronie
zwierząt, a więc gdy jego właściciel znęca się nad zwierzęciem. Ale
wtedy też takie zwierzę musi pozostać pod naszą opieką i nie może
zostać przekazane poprzedniemu właścicielowi. Możemy odebrać zwierzę
np. gdy jest ono głodzone, nieleczone należycie, utrzymywane w
niewłaściwych warunkach bytowania etc.

7. Proszę wziąć pod uwagę także to, że w polskim prawie nie
ma zakazu rozmnażania zwierząt, ktore się kupi. Mało tego: hodowle
zwierząt nie są w żaden sposób w prawie ochrony zwierząt ujęte. I
tyle. Więc nie można teraz mówić, że "kotek był na kolanka", a jest
wykorzystywany jako reproduktor.

Kończąc:

- najlepiej samemu zadbać o sterylizację zwierzęcia
- jeśli to niemożliwe, wpisać do umowy prawo do odstąpienia i raczej
starać się porozumieć z nowym właścicielem w przypadku chęci
odstąpienia od umowy
- jeśli porozumienie nie będzie możliwe, należy wnieść pozew do
sądu i niestety czekać na orzeczenie.

Pozdrawiam:

D. Karaś
Straż dla Zwierząt w Polsce"

koniec cytatu....
umaszczenia MCO - www.mco.zafriko.pl
malowane jaja ;) www.malowane.zafriko.pl

aneta2343
Posty: 2
Rejestracja: sob kwie 11, 2009 14:44 pm

Post autor: aneta2343 » pt maja 29, 2009 20:33 pm

W odniesieniu do pisma ze Straży dla Zwierząt chciałam wyjaśnić, że sprawdzić warunki życia Alicji pojechałam na alarmujące sygnały ludzi, którzy byli w domu pxxxxxxx i widzieli złe warunki bytowe przebywających tam zwierząt.
Podczas mojej wizyty warunki były złe tak jak opisałam w zgłoszeniu. Była ze mną hodowczyni z okolic Wrocławia, która w tym czasie dzwoniła do Straży dla Zwierząt żeby to zobaczyli na gorąco.Niestety Straż dla Zwierząt ma dużo zgłoszeń i realizują je w kolejności.
Alicja była wychudzona i osowiała.
Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że rodziła. Sprawa z kociętami wyszła dopiero po nagłośnieniu przeze mnie sytuacji.
Niemniej jednak bardzo się cieszę, że na przestrzeni półtora miesiąca- moja wizyta 04.04.2009r.- interwencja Straży dla Zwierząt 16.05.2009r.warunki życia znajdujących się tam zwierząt tak diametralnie zmieniły się na lepsze. Cieszy mnie fakt, że Alicja została wysterylizowana, ma usuniętego guza z jamy ustnej, jest pod kontrolą lekarza i jest w dobrej kondycji jak poinformowali mnie funkcjonariusze Straży dla Zwierząt.
Moje wysiłki jednak nie poszły na marne.

Lucyna Kapturkiewicz

agivox
Moderator
Posty: 267
Rejestracja: ndz gru 07, 2008 17:05 pm

Post autor: agivox » pt maja 29, 2009 20:42 pm

Pani Lucyno gratuluję samozaparcia i siły, gorąco pozdrawiam
Agi
Obrazek[/quote]

ODPOWIEDZ

Wróć do „Pseudohodowcy”