Dobry Vet - Gliwice

Szukamy veta, rekomendujemy lub ostrzegamy

Moderatorzy: Meri, VELVET

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Krissuss
Posty: 9
Rejestracja: czw sty 08, 2015 9:20 am
Lokalizacja: Gliwice

Dobry Vet - Gliwice

Post autor: Krissuss » czw sty 08, 2015 21:40 pm

Witam,
W Gliwicach dobrze funkcjonuje całodobowa klinika weterynaryjna przy ul. Toszeckiej. Gorąco polecam tam szczególnie panią lek. wet. Magdalenę Cymbryłowicz, która specjalizuje się tam w leczeniu psów i kotów. Ceny są moim zdaniem przystępne, a Pani Doktor wraz z Mężem (chirurg specjalista) kochają zwierzaki i naprawdę stworzyli rewelacyjną lecznicę. Duży plus za to iż obiekt jest czynny całodobowo. Rodzice swego czasu leczyli tam psa to ostatnie zabiegi i wizyty które tam przechodził weterynarze wykonywali nawet bezpłatnie - jedynie za cenę niezbędnych do wykorzystania leków.
http://www.wetgliwice.pl/index.html

Awatar użytkownika
sunshain
Site Admin
Posty: 9000
Rejestracja: ndz gru 07, 2008 15:13 pm
Lokalizacja: ok. Bielska-Białej

Post autor: sunshain » czw sty 08, 2015 22:23 pm

Obrazek

Sylvie
Posty: 1
Rejestracja: wt sty 27, 2015 18:53 pm

Post autor: Sylvie » wt sty 27, 2015 19:38 pm

Witam,
stanowczo chciałam odradzić Gabinet Weterynaryjny w Gliwicach ANIMAGUS przy ul. Jedności 32 na Sośnicy i "weterynarz" Katarzynę Ostrowską-Cieślik.
Swoją drogą, próbowałam - co prawda już po czasie - poszukać jakichkolwiek informacji bądź opinii na temat tego gabinetu, jednakże pomimo tego, iż deklarują na stronie internetowej rozpoczęcie działalności od 2012 r. nie udało mi się znaleźć żadnych informacji na ich temat, a warto zaznaczyć, że jednocześnie tworzą fundację "Szara Przystać" w Zabrzu.. ale to historia na inny wątek.

Przejdźmy do meritum. Trafiłam tam przez przypadek, ponieważ "mój" weterynarz, ze względu na chorobę miał zamknięty gabinet, o czym przekonałam się z kartki na drzwiach, trzymając miauczącą kotę w kontenerku. Bezdomną, schorowaną, starą kotkę, którą próbowałam złapać już od tygodnia, ponieważ z dnia na dzień było widać, że gaśnie w oczach- waży ok. 1,5 kg, widać jej wszystkie kosteczki, ma zaropiałe, posklejane oczy, zapuchnięty nos. Czytając kartkę, zrobiło mi się ciężko, ale nie ze względu na kontenerek z kotą, tylko na sercu, bo myślałam, że będę musiała ją wypuścić. Byłam na tyle zdesperowana, że postanowiłam nie odpuścić i "skonsultować" ją jeszcze tego samego dnia - naprawdę nie wyglądała dobrze... Kota do samochody, telefon w dłoń i proszę Mojego o znalezienie jakiegoś weterynarza w okolicy, nie sadysty, nie naciągacza, tylko kogoś z sercem, kto postawi wstępną diagnozę i ewentualnie poda niezbędne leki.. Zasugerowałam, że może jakiś wet przy Fundacji, tacy na pewno mają dobre serce.. yhmm... Padła nazwa gabinetu, adres i jadę.
...
Jestem. Wyłuszczam Pani sprawę, szybko i klarownie - że kot źle wygląda, bardzo źle, że jest ze stada wolnożyjących kotów, które dokarmiam, a jest ich kilkanaście, że w domu też stadko i nie mam gdzie zabrać, że w pracy też stado do dokarmiania, że jestem tylko jedna, że polowałam na nią tydzień i jak w końcu się udało to weta nie ma, a naprawdę boję się, że kot po prostu dzisiaj umrze, na moich rękach....
Wizyta trwała 10 minut z czego przez 2 minuty otwierałyśmy kontenerek, 5 minut "weterynarz" wklepywała coś w komputer (moje dane - na pytanie czy koniecznie trzeba na to marnować czas, przecież i tak jestem tutaj tylko po ocenę stanu zdrowia kota - czy nie zagraża nic jego życiu, stwierdziła, że "Ona musi to mieć"), a 3 minuty zajęło "badanie".

Cóż, dowiedziałam się że:
kot jest chory.
I stary.
I ma popsute zęby.
Nawet nie podniosła jej ogona żeby ustalić płeć, chociaż sugerowałam, że jest wolnożyjący i nie jestem pewna. Nie zajrzała do uszu. Nie sprawdziła oczu, sierści, brzucha.. Usłyszałam diagnozę - bez badań nie można nic zrobić, proszę przywieźć kota o 8 rano, koniecznie na czczo, odbierze go sobie Pani o 11. Na moją delikatną sugestię, że pracuje i niestety nie dam rady go odbierać w takich godzinach, a poza tym to kot wolnozyjący i jak ona sobie wyobraża, że mam go upilnować, żeby nic nie jadł, usłyszałam, że u nich obowiązują takie godziny i kot dłużej niż do 11 nie może zostać. Na pytanie odnośnie ewentualnych cen - badanie 100 zł, przy operacjach możemy negocjować + hahaha co zupełnie zbiło mnie z tropu. Żadnych środków na odrobaczanie, nawet pytań w tym kierunku.

Pomocy tam nie otrzymałam, jedynie rachunek. Na 40 zł. Opadła mi szczęka. Czy liczyłam, że wykonała to "fachowe badanie z użyciem drogich środków i sprzętu oraz lekarstw" pro bono? Szczerze? Tak. Za to wielkie NIC, które od niej usłyszałam, na jej miejscu, nawet głupio byłoby mi wziąć 2 złote. Gdyby zużyła sprzęt, dała lekarstwa to jestem w stanie to zrozumieć, pomimo tego, że jest właścicielką nie może, jeśli nie chce dopłacać do interesu. Tymbardziej, że przyjechałam z kotem dzikim, który wyglądał jak śmierć, a ona nic nie zrobiła. Ale nie chodzi o pieniądze, niech je sobie wsadzi w d...., chodzi o to, że nie zrobiła naprawdę NIC by pomóc temu kotu... A jednocześnie prowadzi fundację, więc jeśli swój drogocenny czas wycenia na tyle, to już widzę ile z tych pieniędzy trafia do zwierząt. Kiedy wyszłam z tego psedogabinetu rozpłakałam się. Z bezsilności, że są jeszcze tacy podli ludzie. Ale wierzę, że karma wraca.

Żeby było "śmieszniej", znalazłam jej wpis na goldenline:
"Co do darmowych porad to ja np udzielam ich codzinnie setki i nie uwazam zeby ludzie nie doceniali ich wartości. Wrecz odwrotnie widze ich efekty i jestem rada ze mogłam pomóc"

agatka76
Posty: 10
Rejestracja: pn lut 09, 2015 13:07 pm
Lokalizacja: Tarnobrzeg

Post autor: agatka76 » pt mar 20, 2015 14:25 pm

świetne :)

lucas33
Posty: 1
Rejestracja: czw lip 02, 2015 9:42 am

weterynarz

Post autor: lucas33 » czw lip 02, 2015 9:43 am

Polecałbym weterynarzy mobilnych lub tych, którzy posiadają dyżury całodobowe. Z doświadczenia wiem, że zaoszczędzisz przy takiej współpracy mnóstwo nerwów.
Zajmuję się amatorsko ratowaniem pokrzywdzonych zwierząt, głównie psów i kotów. Wiem, że w Gliwicach pilną pomoc weterynaryjną zapewnia wetgliwice.pl. Przyjmują 24/7. Konsultuję z nimi wiele przypadków. Nie zdzierają ze mnie kasy.
Przy trudniejszych schorzeniach lepiej skonsultuj wyniki z drugim weterynarzem. Takie podejście u mnie sprawdza się za każdym razem.

Igglybuff
Posty: 2
Rejestracja: pn lip 20, 2015 9:49 am

Post autor: Igglybuff » pn lip 20, 2015 9:56 am

Dokładnie tak, to chyba najlepsza klinika ale w przypadku cięższych przypadków warto skonsultowac z kims jeszcze. Ja niestety kiedyś nacięłam sie na weta który pomimo bardzo profesjonalnej pomocy miał wyjątkowo lekką ręke w usypianiu, czy słusznie czy niesłusznie nie mnie już osądzac ale dla pewności zawsze lepiej znac dwie strony medalu.

blori
Posty: 1
Rejestracja: ndz cze 18, 2017 10:31 am

Post autor: blori » ndz cze 18, 2017 19:28 pm

dla pewnosci to ja tez mam nadzieje ze tak bedzie jak kolega wyzej napisal :!

lunar
Posty: 1
Rejestracja: wt cze 20, 2017 21:25 pm

Post autor: lunar » wt cze 20, 2017 21:46 pm

dla pewnosci to niezle dajesz

ODPOWIEDZ

Wróć do „Vet dla mainkuna”